BEAM

Seedlight BEAM: nasz framework wdrażania, automatyzacji i rozwoju platform eCommerce →

← Platforma B2B: jak przenieść sprzedaż hurtową do internetu

Rozdział 1 z 6

Kiedy hurt dojrzewa do platformy

Sygnały, że sprzedaż przez handlowców, maile i Excel przestała się skalować, oraz to, co platforma B2B realnie zmienia, a czego nie zmieni. Różnice między B2B a B2C, które decydują o wykonalności projektu, i uczciwe zastrzeżenie: system nie posprząta cenników ani danych za Ciebie.

7 min czytania

Kluczowe wnioski

  • Platforma B2B nie zastępuje handlowców. Przejmuje powtarzalne zamówienia, żeby czas handlowca wrócił do negocjacji, wprowadzania nowego asortymentu i pozyskiwania klientów.
  • Decyzję opierasz na liczbach z ostatniego kwartału, nie na przeczuciu: udział zamówień powtarzalnych, liczba pytań o stany i ceny, korekty faktur, godziny wpływu zamówień.
  • B2B różni się od B2C w miejscach, które przesądzają o wykonalności: cena przypisana do klienta, opakowania zbiorcze i przeliczniki, płatność odroczona, akceptacje po stronie kupującego.
  • Platforma nie naprawi bałaganu w cenach ani w danych, tylko go uwidoczni. Niespójny cennik po uruchomieniu zobaczy klient, a nie handlowiec, który dotąd po cichu go korygował.

Hurtownia rzadko decyduje się na platformę dlatego, że ktoś zobaczył ładny sklep u konkurencji. Decyzja zapada wtedy, gdy dotychczasowy model przestaje się spinać: handlowcy pracują coraz dłużej, a liczba obsłużonych zamówień stoi w miejscu. Ten przewodnik jest o tym, jak przenieść sprzedaż hurtową do internetu bez rozbijania relacji, na których ta sprzedaż stoi. Teza, którą warto przyjąć na wejściu, brzmi: platforma B2B nie zastępuje handlowców, tylko zdejmuje z nich powtarzalne zamówienia. Zaczynamy od diagnozy, bo to ona rozstrzyga, czy projekt jest teraz właściwą inwestycją, a jeśli tak, to którą część procesu ma przejąć najpierw.

Sygnały, że obecny model przestał się skalować

Żaden z poniższych sygnałów sam w sobie nie jest powodem do budowy systemu. Każdy da się przez jakiś czas obejść: dołożyć etat, poprosić klienta o cierpliwość, wystawić korektę. Problem polega na tym, że obejścia kosztują coraz więcej, a ich koszt rzadko ktoś liczy, bo rozkłada się po kilku osobach i kilku działach. Przejdź tabelę z danymi z ostatniego kwartału w ręku, zanim w firmie padnie pierwsze pytanie o wygląd katalogu.

SygnałCo się za nim kryjeJak sprawdzić to u siebie
Handlowcy przepisują te same zamówieniaPowtarzalna część sprzedaży zjada czas, który miał iść na nowych klientów i wyższą marżęPolicz, ile zamówień z miesiąca to w większości pozycje zamawiane już wcześniej przez tego klienta
Klienci pytają mailem o stany i cenyDane, które istnieją w systemie, są dostępne wyłącznie przez człowieka i tylko w godzinach pracyPrzejrzyj tydzień korespondencji jednego handlowca i zlicz wiadomości typu „czy jest na stanie” i „ile u mnie kosztuje”
Pomyłki w zamówieniach i fakturachZamówienie przechodzi przez kilka przepisań (telefon, mail, arkusz, system), a każde jest okazją do błęduZlicz korekty faktur oraz zwroty z tytułu złej pozycji lub złej ilości w ostatnim kwartale
Ustalenia żyją w skrzynkach i w głowachRabat obiecany przez telefon nie ma śladu, a przy urlopie lub odejściu opiekuna wiedza znika razem z nimWybierz losowego klienta i spróbuj odtworzyć jego warunki bez pytania handlowca
Sprzedaż zatrzymuje się po godzinachKlient układa zamówienie wieczorem albo w sobotę, a odpowiedź dostaje w poniedziałek ranoSprawdź rozkład godzin, w których faktycznie przychodzą maile zamówieniowe
Nowy rynek wymaga kolejnych etatówSprzedaż rośnie liniowo z liczbą osób, więc wejście na kolejny rynek zaczyna się od rekrutacjiOszacuj, ilu osób potrzebujesz na obsługę pierwszej setki zamówień z nowego rynku w obecnym modelu

Jeden sygnał to zwykle kwestia organizacji pracy. Trzy albo więcej naraz oznaczają, że ograniczenie siedzi w modelu sprzedaży, a nie w ludziach.

Co realnie zmienia platforma

Platforma przenosi powtarzalną część sprzedaży do samoobsługi. Klient, który wie, czego chce, składa zamówienie sam: widzi swoją cenę, swój asortyment i informację o dostępności, powtarza poprzednie zamówienie zamiast składać je od nowa i robi to wtedy, kiedy mu wygodnie, także wieczorem i w weekend. Zamówienie wchodzi w jednym formacie, bez przepisywania z maila, więc znika cała klasa pomyłek: zła ilość, pomylony indeks, cena z poprzedniego cennika. Ustalenia przestają żyć w skrzynkach, bo warunki są przypisane do konta klienta, a nie do pamięci jego opiekuna.

Równie ważne jest to, czego platforma nie zrobi. Nie zdobędzie nowych klientów zamiast handlowca, nie wynegocjuje warunków rocznych, nie wprowadzi nowej marki do oferty odbiorcy i nie zastąpi wizyty, po której zapada decyzja o współpracy. Zmienia się proporcja, a nie obsada: powtarzalne zamówienia idą przez system, czas handlowca wraca do rzeczy, których system nie zrobi. To jest właściwa miara sukcesu takiego projektu i warto ją ustalić na samym początku, bo inaczej po kilku miesiącach zespół będzie oceniał platformę po liczbie funkcji, a nie po tym, co się zmieniło w pracy. Jak taki projekt układa się w czasie, opisaliśmy osobno w tekście o cyfryzacji hurtu w 90 dni.

Dlaczego B2B to nie B2C z inną ceną

Najdroższe nieporozumienie na starcie brzmi: „zrobimy sklep jak dla klienta detalicznego, tylko z hurtowymi cenami”. W sprzedaży B2B online cena nie jest właściwością produktu, tylko właściwością relacji: ten sam indeks ma tyle cen, ilu jest kontrahentów, a do tego dochodzą progi ilościowe, promocje okresowe i ustalenia indywidualne. Produkt nie sprzedaje się w sztukach, tylko w opakowaniach zbiorczych, kartonach i paletach, z przelicznikami i zaokrągleniem w górę do pełnej jednostki. Płatność zwykle nie jest natychmiastowa, tylko odroczona i ograniczona limitem kupieckim, a dokumentem nie jest paragon, tylko faktura, często z fakturą pro forma po drodze.

Różnic jest więcej i wszystkie idą w tę samą stronę. Po stronie kupującego zamówienie bywa procesem, a nie decyzją jednej osoby: magazynier zbiera potrzeby, kierownik zatwierdza, dział zakupów pilnuje budżetu. Cykl jest długi i powtarzalny, więc największą wartością nie jest odkrywanie nowych produktów, tylko szybkie odtworzenie tego, co klient zamawia co dwa tygodnie od trzech lat. Konsekwencja projektowa jest prosta: w B2C optymalizujesz drogę do koszyka dla kogoś, kto trafił na stronę pierwszy raz, w B2B optymalizujesz drogę do koszyka dla kogoś, kto zna Twój asortyment lepiej niż połowa Twojego zespołu i chce mieć to z głowy w trzy minuty.

Platforma uwidacznia bałagan, nie naprawia go

Tu przychodzi część, którą warto usłyszeć przed podpisaniem umowy na wdrożenie. Jeżeli cenniki są rozjechane, a rzeczywista cena klienta powstaje w głowie handlowca przez korektę tego, co pokazuje system, platforma tego nie uzdrowi. Zrobi coś innego: pokaże każdą niespójność klientowi, w dodatku natychmiast i bez pośrednika, który dotąd po cichu ją prostował. To samo dotyczy danych: jeśli stany magazynowe bywają nieaktualne, a opisy i indeksy różnią się w zależności od pliku, po uruchomieniu przestaje to być problem wewnętrzny i staje się problemem sprzedażowym.

Platforma jest wzmacniaczem, nie sprzątaczką. Wzmacnia porządek tam, gdzie porządek jest, i wzmacnia chaos tam, gdzie go nie ma. Dlatego kolejność prac wygląda odwrotnie, niż podpowiada intuicja: najpierw domykasz zasady cenowe i źródło prawdy o stanach, potem budujesz front, który to pokazuje. Odwrotna kolejność kończy się zwykle tym, że system wyłącza się „na chwilę” po pierwszych reklamacjach.

Cztery pytania przed decyzją

Zanim zaczniesz rozmawiać o systemie, odpowiedz sobie na cztery pytania i zapisz odpowiedzi. Pierwsze: jaka część zamówień jest powtarzalna, czyli mogłaby powstać bez udziału handlowca, gdyby klient miał gdzie je złożyć. To ta część, którą platforma przejmuje w pierwszej kolejności, i jednocześnie miara sensu całego projektu. Drugie: czy dla dowolnego klienta potrafisz dziś jednoznacznie wskazać jego cenę i warunki bez pytania opiekuna. Jeśli nie, masz zadanie do wykonania niezależnie od tego, czy platforma powstanie. Trzecie: który system jest źródłem prawdy o stanach, cenach i dokumentach, i na ile mu ufasz.

Czwarte pytanie jest o ludzi i bywa najtrudniejsze: co dokładnie ma robić handlowiec, gdy powtarzalne zamówienia przestaną spływać do jego skrzynki. Jeśli odpowiedź nie istnieje, projekt spotka się z cichym oporem, bo zespół sprzedaży odczyta go jako zabieranie sobie pracy, a nie jako zdejmowanie z siebie przepisywania. Odpowiedzi na te cztery pytania są materiałem wejściowym do decyzji o zakresie: mówią, co ma zadziałać w pierwszej wersji, a co spokojnie poczeka. O tym, jak wyciąć z tego zakres, który da się uruchomić i utrzymać, jest następny rozdział.

Pytania

Czy platforma B2B zabierze pracę handlowcom?

Zabierze im przepisywanie zamówień, które klient i tak wie, że złoży. Nie zabierze negocjacji, wprowadzania nowego asortymentu, reagowania na problem z dostawą ani rozmowy, po której klient przenosi do Ciebie kolejną grupę produktów. W praktyce zmienia się struktura dnia: mniej obsługi zamówień znanych, więcej kontaktu, który realnie zwiększa obrót. Warto to powiedzieć zespołowi wprost i wcześnie, bo cichy opór handlowców potrafi zatrzymać wdrożenie skuteczniej niż każdy problem techniczny.

Czy hurtownia z kilkudziesięcioma klientami potrzebuje platformy?

O potrzebie decyduje powtarzalność i częstotliwość, a nie liczba kontrahentów. Trzydziestu klientów zamawiających co tydzień z podobnej listy indeksów generuje więcej powtarzalnej pracy niż trzystu klientów zamawiających raz na rok. Jeśli zamówienia są rzadkie, mocno projektowe i za każdym razem negocjowane od zera, korzyść będzie mniejsza, a pieniądze lepiej wydać najpierw na uporządkowanie cen i danych.

Co zrobić, gdy klienci mówią, że nie chcą kupować przez internet?

Zwykle nie chodzi o internet, tylko o dwie obawy: że stracą kontakt ze swoim opiekunem i że system pokaże im inne warunki niż uzgodnione. Obie da się rozbroić, jeśli platforma jest dodatkowym kanałem, a nie zamknięciem dotychczasowych, i jeśli po zalogowaniu klient widzi dokładnie te ceny, na które się umówiliście. Ten sam klient, który deklaruje niechęć, po kilku tygodniach zamawia sam o dwudziestej drugiej, bo tak jest po prostu szybciej.

Wszystkie rozdziały tego przewodnika

Platforma B2B: jak przenieść sprzedaż hurtową do internetu

  1. 01 · Tu jesteśKiedy hurt dojrzewa do platformy
  2. 02Co zbudować najpierw: zakres pierwszej wersjiSześć elementów, które musi mieć pierwsza wersja sklepu B2B, oraz cztery obszary, które warto świadomie odłożyć. Zasada zakresu: pierwsza wersja obsługuje najczęstsze zamówienie najlepszego klienta od początku do końca, a nie każdy możliwy przypadek. Plus kryteria wyboru pierwszej grupy klientów.
  3. 03Ceny i warunki handlowe: decyzje przed budowąZakres pierwszej wersji trzeba wypełnić treścią handlową, zanim ktokolwiek zacznie budować. Kto widzi cenę i w którym momencie, czy dostępność jest jawna, jak działa kredyt kupiecki i blokada zamówień, jakie są minima i jednostki, w jakich walutach sprzedajesz oraz kiedy zamiast ceny z cennika potrzebna jest oferta. Przy każdej decyzji konsekwencja dla handlowca i dla systemu.
  4. 04Integracja z ERP: co spiąć w pierwszej wersjiDecyzje handlowe są spisane, ale platforma nie zna ani ceny dla klienta, ani stanu magazynu, ani salda rozrachunków. Co musi być zsynchronizowane od pierwszego dnia, a co może poczekać, kto jest źródłem prawdy dla każdego typu danych, jak często synchronizować i ile to kosztuje, co robić, gdy ERP nie ma API, oraz jak zaplanować pracę na czas awarii integracji.
  5. 05Onboarding klientów i handlowcówNajczęstsza przyczyna porażki wdrożenia B2B nie jest techniczna: platforma działa poprawnie, tylko nikt z niej nie korzysta. Jak wprowadzać klientów na platformę (kogo pierwszego, co musi być gotowe w jego koncie, jak wygląda pierwsze logowanie) i jak ustawić zasady dla handlowców, żeby platforma była ich narzędziem, a nie zagrożeniem.
  6. 06Uruchomienie i rozwójWdrożenie platformy B2B nie kończy się dniem startu. Jak uruchamiać pilotażem na wąskiej grupie i rozszerzać zasięg, co mierzyć w pierwszych tygodniach, jak czytać niską adopcję (zwykle to tarcie, nie niechęć), co rozwijać w drugiej kolejności i jak utrzymywać platformę, żeby nie zestarzała się w rok.